akcesoria:audio
Karta dźwiękowa na USB to bezpieczna alternatywa dla bassfix'u - nie trzeba grzebać wewnątrz, a jak wyłożymy trochę więcej kasy to zyskujemy dobrą jakość dźwięku.
Oprócz FreeRunera potrzeba:
WARNING WARNING WARNING!!! Spotkałem się z kartami dźwiękowymi z następującymi problemami:
Przy podłączonej FR zużywał ~450mA z wyłączonym wyświetlaczem (bez podłączonej - 80mA…) aby wydalić go w postaci ciepła - była to taka z „regulacją głośności” w postaci przycisków (które i tak nie działały), i 2 diodami, producent chipu to CMedia, brandowane m.in. przez Delock.
obsługuje tylko 48000Hz co rodzi problem w niewyrabianiu z konwersją samplerate (po prostu CPU jest zbyt wolny, a do tego dochodzi jeszcze dekodowanie FLACa czy Vorbisa). W mpd trzeba dodać linię samplerate_converter „internal” i już jest OK (ale za to jest gorsza jakość). I nie działa regulacja głośności w alsamikserze. - ALSA nie wskazuje nazwy chipu, jest to typowy no-name z napisem „3D SOUND”, z diodą wewnątrz i bez przycisków.
Należy pamiętać, że domyślnie USB pracuje w trybie device i trzeba je przełączyć w tryb host.
SHR nie wykrywa, pewnie dlatego że nie ma modułów jądra. Na Debianie działa.
Niektóre (wszystkie?) karty nie współpracują z MPlayer ani VLC. Dźwięk przerywa albo zacina się. Na mpd wszystko działa.